SCOPUS YOUNG RESEARCHER AWARD 2012



dr Wojciech Błogowski

Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie

Opiekun naukowy:
prof. dr hab. Barbara Dołęgowska

Jak zregenerować nerki

Nigdy nie widział siebie jako lekarza pracującego na oddziale. Jego wizja przyszłości to ulepszanie oraz wdrażanie nowych metod diagnostyki i leczenia chorób, szukanie odpowiedzi na pytania nurtujące medycynę.

Doktor nauk medycznych Wojciech Błogowski w badaniach skupia się na interdyscyplinarnym problemie poznania mechanizmów biochemicznych odpowiedzialnych za procesy uszkodzenia i regeneracji różnych tkanek i narządów w organizmie człowieka. – Zawsze interesowało mnie, dlaczego nerki u człowieka praktycznie w ogóle się nie regenerują i co można byłoby zrobić, aby tę sytuację zmienić – mówi. Aspekt ten, jak podkreśla, jest zaniedbywany we współczesnej medycynie, co było jedną z przyczyn, dla których trzy lata temu rozpoczął z zespołem badania nad biochemicznymi i immunologicznymi mechanizmami dyrygującymi uszkodzeniem i regeneracją nerki. – Odpowiedź na to pytanie jest bardzo ważna biorąc pod uwagę, jak wielu ludzi obecnie cierpi z powodu niewydolności nerek i jak koszmarnie choroba obniża ich jakość życia – podkreśla dr Błogowski. Ponadto zajmuje się odkrywaniem i opisywaniem składu biochemicznego środowiska różnych frakcji ludzkiej tkanki tłuszczowej oraz uczestniczy w projektach badających role komórek macierzystych w procesie tzw. zaburzonej/nadmiernej regeneracji, czyli tworzenia nowotworów złośliwych.

Pracą naukową chciał zająć się już od pierwszego roku studiów. Nawiązał współpracę z dr hab. prof. Barbarą Dołęgowską pracującą wówczas w Katedrze Biochemii i Chemii Medycznej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego. Jej prace nad biochemicznymi aspektami uszkodzenia przeszczepionej nerki u pacjentów poddanych transplantacji, w których uczestniczył jako członek zespołu, zainspirowały go do pójścia w kierunku tej dziedziny medycyny. Wybór okazał się trafny. Dziś dr Błogowski publikuje swoje prace w prestiżowych czasopismach polskich i międzynarodowych, wygłasza prezentacje w Polsce i na świecie.

Jeszcze w trakcie zdobywania dyplomu uzyskiwał wyróżnienia i tytuły przyznawane przez PAN i Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. W 2007 roku został laureatem tytułu najlepszego studenta medycyny w Polsce „Primus Expert Lekarz” w ogólnopolskim konkursie na najlepszego studenta RP „Primus Inter Pares”.

Duży wpływ na rozwój jego kariery naukowej miały władze Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego. Rektor i prorektorzy czynnie wspierali jego badania jeszcze za czasów studenckich. Ogromną rolę odegrali również nauczyciele uniwersyteccy, śp. dr Stefania Szostak, prof. Barbara Dołęgowska i prof. Teresa Starzyńska, z którą pracuje już od czterech lat.

Doktora Wojciecha Błogowskiego poznałam jako studenta – wspomina prof. dr hab. Teresa Starzyńska, Kierownik Kliniki Gastroenterologii PUM. – Zdawał u mnie egzamin dyplomowy z chorób wewnętrznych. Zdał na celująco. W czasie 15 lat tylko dwóm osobom wystawiłam tak wysoką ocenę. Po egzaminie zaprosiłam go na staż do naszej Kliniki. Od czterech lat obserwuję prace dr. Błogowskiego jako naukowca, nauczyciela akademickiego i lekarza. W mojej ocenie jest bardzo zdolnym a jednocześnie bardzo pracowitym młodym człowiekiem, zorganizowanym, skoncentrowanym na realizacji celu. W każdym rodzaju pracy rzetelny, dokładny, lojalny, terminowy, z własnymi pomysłami. W pracy z chorym dodatkowo empatyczny, z szacunkiem do pacjenta.

Jego zdolności, pracowitość, kompetencje oraz talent organizacyjny obiektywnie obrazują osiągnięcia w postaci publikacji (IF 60!!!), pozyskanych grantów i otrzymanych nagród. Są to osiągnięcia unikalne wśród młodej kadry lekarzy/naukowców.

Po pracy najchętniej uprawia sport. Szczególnie lubi bieganie i pływanie.


SCIVAL BEST CONNECTIVITY AWARD 2012


prof. dr hab.
Grzegorz Wrochna

Dyrektor Narodowego Centrum Badań Jądrowych

Polowanie na higgsa

Prof. Grzegorz Wrochna  ma ogromny wkład we współpracę polskich uczonych z setkami ośrodków na świecie skupionych na badaniach cząstek elementarnych w CERN pod Genewą. Przez wiele lat uczestniczył w poszukiwaniu bozonu Higgsa,
który został odkryty w tym roku.

Po odkryciu tzw. cząstki Higgsa powiedział, że to największe odkrycie naukowe XXI w. o skali przekraczającej lot człowieka na Księżyc.

Czy to znaczy, że większego odkrycia już nie będzie? – Mam nadzieję, że eksperymenty przy zderzaczu LHC w CERN przyniosą jeszcze wiele odkryć, a jeśli wśród nich będą nowe, egzotyczne cząstki, mogą nawet przyćmić sławę cząstki Higgsa. Aby cząstkę Higgsa lub inną, jeszcze bardziej egzotyczną wyprodukować, trzeba zderzać protony miliard razy na sekundę, a następnie wybrać z tych zderzeń te, w których pojawiło się coś niezwykłego. Polscy fizycy zaangażowani byli w budowę detektorów rejestrujących powstałe w tych zderzeniach cząstki, projektowanie elektroniki dokonującej wstępnej selekcji, symulacje komputerowe działania tych systemów, a obecnie biorą udział w analizie danych.

Prof. Wrochnę pytamy o rolę przypadku w pracy naukowca, zwłaszcza w takich dziedzinach, którymi sam się zajmuje: cząstki elementarne, cząstki w zderzeniu hadronów. Czy wszystko precyzyjnie można zaplanować i zaprogramować, by na końcu eksperymentu stwierdzić, że to tylko przypadek? – Eksperymenty takie jak te w CERN – odpowiada prof. Wrochna – planuje się i przygotowuje przez nawet 20 lat, przez zespoły liczące dziś aż 2-3 tysiące naukowców. Niewiele więc tu miejsca na przypadek. Ale moje ulubione miejsce pracy to ogony rozkładów prawdopodobieństwa, czyli zjawiska, które zdarzają się niezmiernie rzadko, przedsięwzięcia, które mają małe prawdopodobieństwo sukcesu, ale dużą wagę. Uczestnicząc w projektowaniu eksperymentu CMS w CERN skupiałem się na tym, żeby aparatura „nie przegapiła” jakichś egzotycznych zjawisk, nawet takich, o jakich fizykom teoretykom się nie śniło.

Profesor ma na swoim koncie wiele eksperymentów i doświadczeń naukowych. Jednym z nich jest eksperyment astrofizyczny „Pi of the Sky”. W ramach projektu polscy naukowcy zbudowali teleskopy – roboty, które mogą samodzielnie prowadzić obserwacje dużych obszarów nieba, zbierać i na bieżąco przetwarzać dane, jak również automatycznie wykrywać pojawiające się na niebie błyski.

W działalności i dorobku naukowym prof. Wrochny, wypełnionych trudnymi do zrozumienia dla laika terminami i eksperymentami mieści się także praca edukacyjna i popularyzatorska. Profesor przywiązuje do niej duże znaczenie. – Fizyk, noblista Richard Feynmann powiedział: „jeśli nie potrafisz opowiedzieć babci co robisz, to znaczy, że sam tego nie rozumiesz”. Może trochę przerysował, ale ja dążyłbym do tego, żeby każdej publikacji naukowej towarzyszył artykuł popularnonaukowy wyjaśniający jej istotę.

W uzasadnieniu nagrody Kapituła podkreśliła ogromny wkład prof. Wrochny we współpracę polskich grup z setkami ośrodków na świecie skupionych na badaniach cząstek elementarnych w CERN. – CERN to miejsce, gdzie można spotkać pracujących wspólnie fizyków z krajów będących ze sobą formalnie w stanie wojny. Tam przekonałem się, że szeroka współpraca międzynarodowa, to podstawa współczesnej nauki. Nauczyłem się także organizowania pracy dużych zespołów badawczych, co teraz bardzo mi się przydaje na stanowisku dyrektora instytutu. Największym moim osiągnięciem na tym polu jest doprowadzenie do połączenia instytutów badawczych w Świerku, rozbitych jeszcze w stanie wojennym. Narodowe Centrum Badań Jądrowych zatrudnia dziś ponad 1000 pracowników i może się pochwalić ponad 300 publikacjami rocznie osiągającymi co roku ok. 5000 cytowań.

Na naukowy Olimp prowadziła długa i świadoma wędrówka. Zainteresowanie naukami wyniósł z domu rodzinnego i rozwijał w szkole. – Pierwszą grubszą książką, którą przeczytałem, był „Wszechświat i jego zagadki” – podręcznik licealny mojej mamy – wspomina. – To zrodziło zainteresowanie astronomią i lotami kosmicznymi. W szkole podstawowej pasjonowałem się głównie matematyką. Zainteresowanie fizyką przyszło w liceum, dzięki wspaniałym nauczycielom, świetnie wyposażonej pracowni fizycznej i niesamowitej atmosferze panującej w liceum im. Kochanowskiego w Radomiu. Miesiąc temu szkoła świętowała swoje stulecie. Na uroczystości było aż gęsto od profesorów z różnych dziedzin, których przygoda z nauką rozpoczęła się od startu w olimpiadach przedmiotowych.

I jeszcze pytanie o rodzinę, zainteresowania pozanaukowe, relaks, lektury. Profesor jest ojcem czwórki dzieci – córki i trzech synów. Najmłodszy syn urodził się w 1992 r., kiedy profesor rozpoczynał naukowe eksperymenty w CERN. Dziś, student informatyki, korzysta z technologii, które wówczas w CERN dopiero testowano. Żona Małgorzata jest malarką.

Dla relaksu najchętniej słucham muzyki: Mike Oldfield, Pink Floyd, Enya, ale także muzyki dawnej, średniowiecznej. Z żoną dzielimy upodobanie w tej właśnie epoce. Ktoś, kto nazwał wieki średnie wiekami ciemnymi, pewnie nie miał styczności z żadnym uniwersytetem. To właśnie średniowiecze jest kolebką nauki, bo przecież wtedy powstały uniwersytety – instytucje zajmujące się profesjonalnie tworzeniem i krzewieniem nauki. Podobnie w muzyce i malarstwie. Żona obecnie pracuje nad Drogą Krzyżową do kościoła Zmartwychwstania na warszawskim Targówku. Styl obrazów nawiązuje do pięknych tradycji polskiego malarstwa wieków średnich, którego unikalny charakter, czerpiący ze skarbców Zachodu i Wschodu przypomina o prawdziwych korzeniach jedności Europy – mówi prof. Wrochna.


SCIVAL BEST IMPACT AWARD 2012


prof. dr hab. inż.
Roman Dąbrowski

Wojskowa Akademia Techniczna im. Jarosława Dąbrowskiego

Zespół znaczy więcej

Jako chłopiec postanowił zostać chemikiem, choć jeszcze nie wiedział dokładnie, na czym polega ta praca. Dziś prof. Roman Dąbrowski jest najbardziej na świecie rozpoznawanym autorytetem w dziedzinie syntezy i charakteryzacji ciekłych kryształów.

Już jako kilkuletni chłopiec przeprowadzałem różne eksperymenty: spalałem siarkę, ucierałem siarkę z węglem i postanowiłem zostać chemikiem, gdy jeszcze nie rozumiałem w pełni sensu tego terminu – wspomina prof. Dąbrowski. – Bardzo dużo czytałem, często jedną książkę dziennie, w tym literaturę popularnonaukową, uczestniczyłem w pokazach organizowanych przez Instytut Fizyki w Warszawie. Zainteresowanie nauką wspierała moja mama i wychowawczyni ze szkoły podstawowej w Chylicach prof. Zofia Sałotowa oraz wspaniały dyrektor liceum w Skolimowie prof. Jan Wołoszczuk.

Ciekłymi kryształami zajmuje się od roku 1975. To jego druga tematyka badawcza, pierwszą były półprzewodniki organiczne, z których uzyskał stopień doktora nauk technicznych i doktora habilitowanego. Jest współautorem ponad 100 patentów krajowych i zagranicznych, dotyczących nowych materiałów ciekłokrystalicznych o różnych właściwościach.

Tematyka ciekłych kryształów została zainspirowana przez Departament Badań Ministerstwa Obrony i była związana z programem informatyzacji kraju. Zespół prof. Józefa Żmii, w którym pracował, otrzymał zadanie zastąpienia licencyjnego ciekłego kryształu własnym rozwiązaniem. Materiał został szybko opracowany, uruchomiono jego produkcję najpierw w laboratorium, potem w fabrykach.

Wspierać młodych

Od wielu lat łączy pracę naukową z pracą dydaktyczną. Lubi pracować ze studentami i inspirować ich naukowo, ponieważ sam wywodzi się ze studenckiego ruchu naukowego. – Z kolegą Witoldem Wacławkiem (obecnie także profesorem) reaktywowaliśmy koło Naukowe Chemików na Wydziale Chemicznym PW – wspomina. – Taka możliwość powstała po przemianach październikowych w roku 1956. Po rozpoczęciu pracy w WAT w roku 1961 zorganizowałem w WAT pierwsze Koło Naukowe „Chemików”, które aktywnie działa do dziś.

W jego zespole naukowym są studenci pracujący w kole naukowym, doktoranci studiów doktoranckich oraz młodzi naukowcy gromadzący dorobek w zakresie doktora nauk (habilitacja). Stara się wspierać ich rozwój poprzez pozyskiwanie grantów. Czterech pracowników lub współpracowników zespołu uzyskało już tytuł profesora. Prof. Dąbrowski jest też promotorem kilkunastu przewodów doktorskich, aktualnie opiekuje się czterema doktorantami. Był recenzentem wielu rozpraw.

Jako młody naukowiec nie przywiązywał wagi do rangi czasopism, w których publikował. Pierwsze prace ogłaszał w Biuletynie WAT. Z czasem doszedł do wniosku, że aby mieć większy rezonans środowiska naukowego, należy publikować w czasopismach zagranicznych. – Obowiązkiem naukowca jest ujawnienie wyników swoich badań (działalność publikacyjna) oraz ochrona aspektów aplikacyjnych (zgłoszenia patentowe) – podkreśla prof. Dąbrowski.

Pochwała zespołu

Od roku 1975 nieprzerwanie uczestniczy w projektach badawczych, początkowo krajowych a ostatnio coraz częściej w międzynarodowych. Aktualnie prowadzi wspólny grant w ramach projektu EUROSTAR, ma również przyznany nowy grant w ramach programu COST w konsorcjum z Hiszpanią i Belgią.

Umiejętność pracy zespołowej jest niezbędnym warunkiem do osiągnięcia sukcesów w badaniach – twierdzi. – Zespół znaczy więcej niż pojedyncza osoba. O wynikach badań decyduje zespół, który angażuje osoby nawzajem się inspirujące i mające chęć dokonywania odkryć naukowych. Sadzę, że udało mi się stworzyć taki zespół złożony z pasjonatów nauki i dlatego mamy wielu zagranicznych partnerów chętnych do współpracy.

Za jeden z najważniejszych projektów badawczych uważa projekt SAMPA związany z badaniem wykrytych w przez jego zespół ortokonicznych antyferroelektryków. W roku 2005 uzyskali za niego wspólnie z Uniwersytetem w Goeteborgu Patent US 6,919,950.
Prof. Dąbrowski rzadko odpoczywa – ma tak dużo wyników nowych badań, że mnóstwo czasu wymaga przygotowanie ich do publikacji. Musi się też przygotowywać do wykładów na licznych konferencjach i mitingach uczelnianych. Stara się jednak nie zaniedbywać swojej dawnej pasji – filatelistyki, z upodobaniem zajmuje się też ogrodnictwem. W młodości hodował warzywa i owoce, dziś uprawia kwiaty we własnym małym ogrodzie.